29 września 2016

Książki z biblioteki #3 i podsumowanie września 2016


Hej! Jak ten czas szybko leci. Już mamy koniec kolejnego miesiąca. Byłam kilka dni temu w bibliotece i zanim zabiorę się za czytanie wypożyczonych książek, zrobię podsumowanie września. 

Przeczytałam tylko 6 książek, mimo że zajęcia zaczynam od października i miałam jeszcze wakacje. Dużo czasu zajęła mi pierwsza część trylogii "Millennium", ponieważ miała chyba ponad 600 stron. Do tego dołączyły moje problemy zdrowotne i wesele kuzyna. Ale nie jest tak źle, bywały już miesiące, w których przeczytałam tylko jedną książkę, albo żadnej. 

Przeczytane we wrześniu:

"Ściana strachu" Deana Koontza. Nie napisałam o niej recenzji dlatego, że jest bardzo krótka i musiałabym zbytnio spojlerować. Książkę przyjemnie mi się czytało, ponieważ lubię thrillery. Wspominałam o niej w poprzednim poście o książkach z biblioteki, więc nie ma sensu przytaczać fabuły. Trochę nudne były jedynie momenty schodzenia po tytułowej "ścianie strachu". Jak dla mnie 7/10.

"Jedyna" Kiery Cass. Recenzję tej książki i poprzednich części macie TUTAJ. Jak do tej pory jestem zachwycona tą serią, zobaczymy, co będzie dalej. 

"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" Stiega Larssona. Książka, która okazała się tak dobra, jak obiecywały wszystkie opinie, na które zerknęłam, zanim zaczęłam czytać. Super kryminał, pełen tajemnic i zwrotów akcji. Z całego serca mogę polecić. Recenzja TUTAJ.

"Zdrada nieśmiertelnego" Gillian Shields. Po tę książkę w wersji elektronicznej sięgnęłam, ponieważ rzadko zdarza mi się nie kończyć serii. Ani pierwsza część, ani ta mnie specjalnie nie zachwyciły, mimo że mamy tutaj motyw magiczny, romantyczny i tajemniczą szkołę ukrytą pośród wrzosowisk. Niby miało być tak klimatycznie, ale coś nie wyszło. Chyba nie napiszę o niej recenzji. Ode mnie 4/10.

"Złoty most" Evy Völler. Recenzja, którą pisałam ostatnio znajduje się TUTAJ. Książką bardzo się rozczarowałam, ponieważ piewsza część, "Magiczna gondola", była lepsza. Uwielbiam motyw podróży w czasie, szczególnie, gdy bohaterowie podróżują w przeszłość, więc mam nadzieję, że ostatnia część trylogii znów mnie zachwyci.

"Niezłomni" C. J. Daugherty to 5 część cyklu "Wybrani". Recenzję wszystkich tomów opublikuję w następnym poście, przynajmniej tak sobie zaplanowałam. Zdradzę tylko, że seria w miarę mi się podobała.



*


Jeśli chodzi o wypożyczone książki, to w tym miesiącu udało mi się "dorwać" akurat dwie, które bardzo chciałam przeczytać:

"Niebezpieczne kłamstwa" Becki Fitzpatrick, które właśnie za chwilę zacznę czytać. Książka opowiada o dziewczynie, która była świadkiem przestępstwa i dostaje ochronę, ale musi się ukrywać, zmienić nazwisko i miejsce zamieszkania. Czyli chyba żaden paranormal. Czytałam już cykl "Szeptem" tej autorki i nawet mi się podobał, więc spodziewam się ciekawej lektury.

"Panika" Lauren Oliver. Opowieść o dziewczynie, która decyduje się dołączyć do niebezpiecznej gry o wysoką stawkę. Jestem ciekawa, na czym będzie polegać ta rywalizacja. Mam nadzieję, że nie będzie podobna do "Igrzysk śmierci". Czytałam do tej pory tylko "7 razy dziś" autorstwa pani Oliver i muszę przyznać, że ta książka nie była taka zła, choć miejscami nudnawa. 

To już wszystko na dziś, miłego wieczoru :)
Share:
Continue Reading →

27 września 2016

"Złoty most" - Eva Völler





Uwaga! W recenzji mogą znajdować się spojlery dla osób, które nie czytały pierwszej części. KLIK



"Współczesna dziewczyna. Przystojny młodzieniec. Pełen przepychu Paryż. Intryga na szczytach władzy. Historia poza czasem." Odgrzewany kotlet.



Pierwszy tom przygód Anny i Sebastiano przypadł mi do gustu. Książka bardzo mi się podobała, ponieważ przepadam za tematem podróży w czasie, a także za opowieściami historycznymi. Na wstępie muszę przyznać, że druga część mnie nieco rozczarowała. Boję się, że przez to, iż "Złoty most" nie dorównał swojej poprzedniczce, zbytnio go skrytykuję. Ale do dzieła.


Po powrocie z XV-wiecznej Wenecji Anna wyrusza w kolejne podróże w czasie razem ze swoim chłopakiem, Sebastiano, aby wypełniać różne misje. Jednak gdy dziewczyna jest zajęta pisaniem egzaminów maturalnych, jej ukochany zostaje wysłany do Paryża za czasów panowania Ludwika XIII. Anna musi wyruszyć mu na ratunek, ponieważ Sebatiano traci pamięć i przyłącza się do gwardii muszkieterów kardynała Richelieu. Uważam, że jest to niepotrzebny spojler i nie mam pojęcia, komu przyszło do głowy umieścić tę informację na okładce. Lepiej by było się nie spodziewać, co takiego przytrafiło się Sebastiano.


Jak już pewnie zauważyliście, autorka nawiązała w swojej książce do "Trzech muszkieterów" Dumasa. O historii muszkieterów słyszał chyba każdy, ja zdradzę, że jest to jedna z moich ulubionych książek. A w "Złotym moście" znalazło się do niej naprawdę dużo odniesień. Nie wiem, czy to dobrze czy źle. W sumie "Trzech muszkieterów" już czytałam i nie potrzebuję powtórki z rozrywki, chyba że ponownie sięgnę po oryginał. A pani Völler mogła wymyślić jakąś oryginalną historię.


Kolejną rzeczą, którą wychwyciłam podczas czytania, to schematyczność. Niestety, w wielu momentach książka kojarzyła mi się z "Magiczną gondolą". Właściwie można powiedzieć, że czasami czułam się, jakbym czytała pierwszą część, tylko imiona bohaterów i nazwy miejsc zostały pozmieniane. Na przykład, Cécile przypominała mi Klaryssę. Raziły także absurdalne sytuacje. Rodzice Anny pozwolili jej wyjechać nagle do Paryża, nie znając żadnych konkretów. Moi na szczęście przynajmniej by się o mnie martwili. Ponadto, chociaż bardzo nie chcę spojlerować, dziwnym wydał mi się fakt, że pewna bardzo bogata osobistość przyjęła biedną służącą pod swój dach i po pięciu minutach zaczęła traktować jak siostrę. Chyba w dawnych czasach takie sytuacje się nie zdarzały...


Naprawdę przykro o tym pisać, ale wątek miłosny nadal kuleje. Zdecydowanie nie warto sięgnąć po tę serię licząc na dobry romans. Sebastiano jest niezwykle irytujący i momentami zachowuje się jak schizofrenik. To kocha Annę, to nagle ją odtrąca i tak w kółko. Wszystko przebiega tak nienaturalnie, jak to miało miejsce w pierwszej części. Z kolei Anna też mnie denerwowała swoją naiwnością i łatwowiernością.


Wyszło na to, że powinnam przyznać "Złotemu mostowi" niską ocenę, ale nie jest tak źle. Po prostu w porównaniu do pierwszej części książka wypadła słabo, ale można po nią sięgnąć, gdy potrzebuje się lekkiej i niewymagającej lektury. Podobały mi się jak zwykle opisy realiów XVII wieku i ciekawostki historyczne. Odniosłam także wrażenie, że autorka przyłożyła się bardziej do opisów miejsc, chociaż nie były one nadal zbyt plastyczne. Nie wiem, kiedy zdecyduję się przeczytać ostatni tom trylogii. Mam nadzieję, że pani Völler odejdzie trochę od schematów.


Moja ocena: 6/10
Share:
Continue Reading →

22 września 2016

Moja okolica


Cześć! Dzisiaj postanowiłam pokazać Wam kilka ujęć mojego otoczenia. Testowałam wtedy lustrzankę, ale kilka zdjęć nawet wyszło :D Trochę przypominają mi jednak o odchodzącym lecie :( Wszystkie były robione rok temu.














Tutaj zdjęcie, które mogłoby być tapetą Windowsa xD



I na koniec kilka zdjęć mojego miasta wieczorową porą. Chciałam wypróbować, jak aparat będzie się zachowywał w ciemnościach. Chyba nie jest tak źle...















Miłego dnia! :D
Share:
Continue Reading →

21 września 2016

Zdjęcia konkursowe


Hej! Dzisiaj postanowiłam nie pisać recenzji. Tematem postu będą jednak w pewnym sensie książki. Otóż chciałam zaprezentować, to zdjęcia, które zrobiłam na konkurs księgarni internetowej Nieprzeczytane.pl. Wyniki konkursu ogłoszono dzisiaj. Niestety nie udało mi się nic wygrać, ale co tam, tak bywa :) Zgłosiłam dwa zdjęcia:






Share:
Continue Reading →

19 września 2016

"Mechaniczny anioł" - Cassandra Clare


Ostatnio dużo u mnie popularnych książek. Nie inaczej będzie dzisiaj. Postanowiłam napisać kilka słów o "Mechanicznym aniele" autorstwa Cassandry Clare.


Na pewno większość z Was kojarzy cykl "Dary anioła". Chociaż został opublikowany dość dawno temu, jest o nim teraz głośno. Powstał także prequel tejże serii, a mianowicie trylogia "Diabelskie maszyny", w której możemy poznać wydarzenia dziejące się przed "Miastem kości". Konkretnie akcja książek rozgrywa się w Anglii, w czasach panowania królowej Wiktorii. Poza tym mamy tutaj uniwersum znane z "Darów anioła", czyli w skrócie Nocnych Łowców, wampiry, wilkołaki, czarowników, demony i tak dalej. Myślę, że nie ma przeszkody, żeby sięgnąć po "Diabelskie maszyny" przed "Darami anioła". Albo raczej sądzę tak do tej pory, ponieważ dopiero przeczytałam "Mechanicznego anioła" i z niecierpliwością czekam na możliwość lektury kolejnych części. Ale uprzedzam, że znajdzie się tu kilka porównań między obydwoma seriami, bo "Dary anioła" już dawno mam na swoim koncie czytelniczym.

Parę zdań o postaciach. Główną bohaterką jest szesnastoletnia Tessa Gray. Przybywa do Anglii z Ameryki w poszukiwaniu brata. Nie widziała go dawno, ale otrzymała od niego wiadomość, że ma wybrać się w podróż przez ocean. I tyle. Na serio. Więcej nie chcę zdradzić, dlatego że dość szybko zaczyna się się coś dziać. Może w zamian powiem tylko, że tak samo jak Clary Fray z "Darów anioła", Tessa jest taką postacią, którą raczej polubiłam. W każdym razie ani razu mnie nie zirytowała.

Teraz czas na bombę. Przejdźmy do Williama Herondale'a, Nocnego Łowcy. Will jest bardzo, ale to bardzo podobny do Jace'a z charakteru, bo wygląd ma całkiem inny z tego, co pamiętam. Z pewnością był jednym z powodów dla których nie mogłam się oderwać od lektury. Oficjalnie został już dodany do mojej listy książkowych mężów. Nie wiem, co takiego mają w sobie niegrzeczni chłopcy (a czasami nawet dupki), ale trzeba przyznać, że pani Clare potrafi takich kreować. Ku mojej uciesze. Tylko czasami zastanawiam się, że byłoby lepiej, gdyby William nie był taką wierną kopią Jace'a. Ale jak tu nie chcieć czytać o kimś jace'owatym?

Kolejnym bohaterem, o którym chciałabym wspomnieć jest blady i srebrnowłosy James Carstairs. Bardzo sympatyczna postać. Poza tym wzbudził we mnie dużo współczucia ze względu na swoją chorobę. Nie zasłużył sobie na nią!

Podobnie, jak miało to miejsce w "Darach anioła", tutaj też mamy do czynienia z interesującymi postaciami, ale jakbym miała wszystkie wymieniać, zabrakłoby mi czasu na czytanie kolejnych książek :D Co sprawiło, że "Diabelskie maszyny" spodobały mi się bardziej od poprzedniczek? Myślę, że mogę wskazać na wiktoriański klimat, który po prostu kocham! Chętnie sięgam po książki, których akcja została umiejscowiona w dawnych czasach. To ma swój urok.

Muszę przyznać, że pani Clare nie wypadła z formy. W "Mechanicznym aniele" dużo się dzieje, następują zwroty akcji i mnóstwo uczuć. Rzadko zdarza mi się tak przeżywać historię miłosną. Była tylko odrobinę zbyt melodramatyczna. To chyba jedyny minus. No cóż, trochę ostatnio dojrzałam, każdemu może się przytrafić. Jednak cieszę się, że mogłam przeżywać emocje w trakcie czytania tej książki. Kolejną mocną stroną jest dobrze uknuta intryga. Do końca nie podejrzewałam tożsamości czarnego charakteru. I tak powinno być.

Tym razem moja intuicja mnie zawiodła. Byłam pewna, że Cassandra Clare po napisaniu tylu książek, zdążyła się już wypalić. Jak bardzo się myliłam... Wypożyczając "Mechanicznego anioła" z biblioteki, nie spodziewałam się, że tak mi się spodoba. Teraz cała trylogia spoczywa już u mnie na półce i czeka na przeczytanie. Gorąco polecam!

Moja ocena: 10/10
Share:
Continue Reading →

17 września 2016

"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" - Stieg Larsson


Tej pozycji nie mogło zabraknąć na moim blogu. Mowa o "Mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet" autorstwa Stiega Larssona. Na pewno każdy wielbiciel książek natknął się na ten tytuł, w końcu jakiś czas temu było o nim głośno. Dlatego sięgając po tę książkę pomyślałam: "Czemu nie?"



W swojej recenzji nie chciałabym opowiadać wiele więcej, niż znajdziemy z tyłu okładki, żeby nie odebrać radości z czytania. Mimo iż jest to bardzo, bardzo skąpy opis. Sprawa ma się tak: poznajemy Mikaela Blomkvista, szwedzkiego dziennikarza zajmującego się sprawami gospodarczymi, w momencie, w którym zostaje on skazany za zniesławienie. Mikael jest także jednym z właścicieli czasopisma "Millennium". Wkrótce mężczyzna dostaje dość nietypowe zlecenie od Henrika Vangera, bogatego potentata przemysłowego. Ma rozwikłać zagadkę zniknięcia Harriet Vanger, która od czterdziestu lat nie daje Henrikowi spokoju.

Drugą ważną postacią w książce, z perspektywy której poznajemy niektóre wydarzenia, jest Lisbeth Salander. Nie zdradzę nic na jej temat, oprócz tego, że jest "genialną researcherką", zna się na komputerach i potrafi odnaleźć informacje na temat każdej osoby. Lisbeth to bardzo interesująca postać. Jest tak świetnie wykreowana, że przy niej Mikael wydawał się bezbarwny. Muszę przyznać, że podobał mi się jej styl ubierania i fakt, że jeździ motocyklem (musiałam o tym wspomnieć). Tylko czasami mnie trochę irytowała.

Najważniejszą rzeczą podczas czytania książki jest to, żeby się nie zniechęcać zbyt szybko. Niestety pierwsze sto stron okazało się dla mnie prawdziwą torturą, kolejne sto wypadło trochę lepiej, ale później już akcja rozwinęła się na tyle, żeby mnie zainteresować. Jednak jest to bardzo potrzebny element. Oprócz nudnych opisów z dziedziny ekonomii dostajemy pewne wprowadzenie, w którym możemy poznać zarówno Mikaela i Lisbeth, jak i wiekszość członków rodziny Vangerów, co pomaga w dalszej lekturze. Chociaż dzięki temu podejrzewamy też wiele osób o zamordowanie Harriet.

Oprócz wspomnianych wcześniej rozwklekłych opisów, nie podoba mi się tutaj chyba tylko wątek miłosny. Chodzenie do łóżka z całkowicie obcym mężczyzną, to coś, czego nigdy nie zrozumiem. I to chyba koniec minusów. Czas na mocne strony.

Bardzo podobała mi się intryga wymyślona przez pana Larssona. Lubię gdy bohaterowie poznają tajemnice stopniowo. Buduje to właściwie napięcie. Brawa również za nieprzewidywalność. Podczas lektury brałam pod uwagę kilka scenariuszy zakończenia. I jeden był bliski prawdzie. Dopiero pod koniec można się było domyślić, jak potoczyły się wydarzenia związane ze zniknięciem Harriet. Poza tym wszystkim odniosłam także wrażenie, że autor posiada dużą wiedzę z różnych dziedzin, takich jak technologia, prawo, czy niestety godpodarka. 

W podsumowaniu nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zachęcić Was do przeczytania "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet". W tym przypadku powieść jest godna swojego rozgłosu. Może momentami to dość ciężka lektura, zwłaszcza na początku, oraz szokująca, jednak naprawdę wciąga. Z pewnością sięgnę po kolejne części, a także chętnie obejrzę ekranizację.

Moja ocena: 9/10
Share:
Continue Reading →

14 września 2016

11 września 2016

"Niezgodna", "Zbuntowana" i "Wierna" - Veronica Roth

Zanim sięgnęłam po "Niezgodną" Veroniki Roth, słyszałam o niej dużo, łącznie z faktem, że zamierzają ją zekranizować. Od razu pomyślałam, że to bardzo dobrze świadczy o książce. Czy się myliłam?



"Niezgodna", "Zbuntowana" i "Wierna" już za mną. Nie jestem pewna, czy będę w stanie napisać na ich temat wiele. Świat wykreowany przez panią Roth nie jest nie wiadomo jak oryginalny. Oczywiście wszystko rozgrywa się w przyszłości, w dawnym Chicago, teraz odgrodzonym od reszty świata. Nie może również zabraknąć podziału społeczeństwa. Tutaj autorka wymyśliła pięć frakcji, a każda z nich jest odzwierciedleniem jakiejś cechy ludzkiego charakteru. I tak, mamy Altruizm, którego członkowie odznaczają się bezinteresownością, Nieustraszoność, gdzie najważniejsza jest odwaga, w Erudycji liczy się inteligencja, w Prawości uczciwość, natomiast w Serdeczności zwraca się uwagę na życzliwość. Oczywiście w mieście musi się znaleźć miejsce dla ludzi niepasujących do żadnej frakcji - nazywają się bezfrakcyjnymi. Ostatnią grupą osób, których istnienie jest owiane tajemnicą, są Niezgodni. W uproszczeniu Niezgodność to łączenie cech kilku frakcji, a więc umiejętność nieprzewidywalnego zachowania.

Beatrice Prior jest szesnastolatką pochodzącą z Altruizmu. W tym wieku nastolatkowie przechodzą ceremonię wyboru frakcji, przy czym nie można zmienić zdania, ani widywać się z rodziną, jeśli się zmieniło frakcję. Jest ona traktowana jak coś ważniejszego nawet od najbliższych. Dlatego nasza bohaterka ma ogromny dylemat, ponieważ nie jest pewna, czy powinna zostać w Altruizmie. Jednak, jak się można domyślić, Beatrice opuści swoją rodzinną frakcję i wybierze Nieustraszoność. To pewien często spotykany schemat, ale myślę, że przyjemniej się czyta o wyjątkowym bohaterze. Wybór Nieustraszoności przez Altruistę to dość niespotykana sytuacja.

W książkach niektóre wątki kompletnie mnie nie interesowały, natomiast inne wręcz przeciwnie. Może skupię się na plusach, żeby zachęcić do przeczytania historii Beatrice. Podobały mi się okrutne zasady panujące w Nieustraszoności, ponieważ to dodawało dramatyzmu. Także czytałam kolejne części, bo byłam ciekawa tajemnic dotyczących miasta i roli, jaką pełnią Niezgodni. Kolejna rzecz ucieszy przeciwników trójkątów miłosnych w literaturze - tutaj takiego trójkąta nie ma. Muszę przyznać, że momentami dziwiła mnie niezwykła odwaga Beatrice. Zachowywała się, jakby w ogóle nie bała się śmierci. Nie wiem, czy zaliczyć to do pozytywów, czy do negatywów.

Pomimo wielu sytuacji trzymających w napięciu, trochę męczyły mnie dwie pierwsze części trylogii. Natomiast "Wierna" spodobała mi się o wiele bardziej, co mnie samą zaskoczyło. Podczas czytania zakończenia prawie płakałam, a zdarza się to bardzo rzadko. Chociaż wolałabym, żeby książka miała inny finał, za to brawa dla autorki. 

Książki pani Roth potwierdzają, że nie zawsze można mieć wygórowane oczekiwania co do pozycji, o których akurat jest głośno. Na pewno cykl "Niezgodna" jest warta przeczytania, szczególnie dla entuzjastów gatunku. Sama przyznałam tym książkom dość wysokie oceny za elementy, które mi się spodobały, nie mniej jednak zabrakło mi w nich "tego czegoś". Na pewno nie zasługują na taki rozgłos i porównywanie choćby do "Igrzysk śmierci".



Moja ocena:
-"Niezgodna" 7/10
-"Zbuntowana" 7/10
-"Wierna" 8/10
Share:
Continue Reading →

6 września 2016

"Rywalki", "Elita", "Jedyna" - Kiera Cass



Czy potraficie sobie wyobrazić, do czego byłoby zdolne trzydzieści pięć dziewcząt przebywających w zamkniętej przestrzeni i rywalizujących ze sobą o bardzo wysoką stawkę? Ten intrygujący pomysł na książkę wykorzystała Kiera Cass. Zapraszam na recenzję trzech pierwszych części "Selekcji".










"Rywalki", "Elita" oraz "Jedyna" to powieści dystopijne, których akcja rozgrywa się w przyszłości. Jak to zwykle bywa w tego typu książkach, znany nam świat już nie posiada dotychczasowego kształtu. Zazwyczaj jest to spowodowane jakąś katastrofą o zasięgu globalnym, w tym przypadku wojną. Tutaj nie istnieją już Stany Zjednoczone, ale powstała na ich terytorium Illéa. Ustrojem tego nowego na amerykańskim kontynencie kraju jest monarchia, a społeczeństwo zostało podzielone na klasy. To także nie stanowi oryginalnego akcentu. Często mamy do czynienia z podziałem na różne grupy, frakcje, dystrykty i tym podobne, aby łatwiej było rządzić ludźmi. W "Rywalkach" autorka podzieliła ludność aż na osiem klas, przy czym Jedynki to rodzina królewska, a Ósemki to najniżej postawieni obywatele - żebracy.




Nasza główna bohaterka, America Singer, pochodzi ze stosunkowo niskiej warstwy społecznej. Jest Piątką, czyli nie ma jeszcze tak najgorzej, jednak nie można powiedzieć, że życie ją rozpieszcza. Dziewczyna urodziła się w ubogiej, wielodzietnej rodzinie. Ami, tak jak więkzość Piątek, jest artystką. Aby zarobić śpiewa i gra na przyjęciach bogatych ludzi. Kiedy zostaje ogłoszony casting do Eliminacji, w których można wygrać rękę księcia Illéi, Maxona, America wysyła swoje zgłoszenie. Chociaż z początku się waha i nie chce wyjeżdżać, robi to ze względu na rodzinę. Dziewczyna opuszcza także Aspena, chłopaka, z którym spotyka się potajemnie. Nikt nie może się dowiedzieć o łączącej ich relacji, ponieważ chłopak jest Szóstką. Para planowała wspólną przyszłość, jednak wydarzyło się coś, przez co Ami zaczyna chcieć wyjechać i nabrać trochę dystansu. I tak trafia do pałacu, wcale nie mając ochoty na udział w Eliminacjach.





Na pewno nie będę w tym momencie oryginalna, ale Eliminacje to dla mnie coś w rodzaju reality show, połączone z konkursem piękności. Dziewczynom często towarzyszą dziennikarze, kamery i błyski fleszy. Cały kraj przygląda się ich życiu. Jednak najtrudniejsza rzecz to chyba wymyślenie sposobu na dotarcie do serca Maxona. W końcu główną nagrodą nie jest korona miss, tylko małżeństwo z księciem.

Muszę przyznać, że odczuwałam mnóstwo emocji podczas czytania tych książek. Oczywiście znalazłoby się kilka minusów, jak na przykład to, że nie odczuwałam za bardzo grozy niektórych sytuacji, inne były z kolei przewidywalne, ale zdecydowanie więcej było takich, które śledziłam z zapartym tchem. Przez większość czasu nie mogłam się oderwać od lektury. Także wątek ujawniający wiele tajemnic państwowych bardzo mnie zainteresował.

Duży plus stanowi także kreacja głównej bohaterki. Mimo, że Ami nie jest może nie wiadomo jak pewna siebie, to ma swoje zdanie na różne tematy i nie potrafi zrobić nic wbrew sobie. Podziwiam jej odwagę i determinację - na jej miejscu pewnie zabrakłoby mi czasem tych cech. Ponadto, co jest zupełnie do mnie niepodobne, rozumiem jej rozterki związane z uczuciami zarówno do Aspena, jak i do Maxona. Polubiłam obu chłopaków i sama nie wiem, którego bym wybrała, gdybym miała okazję.

Chyba najmniej podobało mi się zakończenie trzeciej części. Może inaczej - równocześnie mi się podobało i nie podobało. Było trochę chaotyczne, a niektóre rzeczy koniecznie bym zmieniła. Szkoda, że autorka postanowiła tak poprowadzić tę historię. Chciałam żeby do końca czarowała mnie baśniowym i trochę cukierkowym klimatem. Niemniej jednak seria "Selekcja" należy do moich ulubionych. Okładki także są cudowne. Z całego serca polecam.

Moja ocena:
-"Rywalki" 10/10
-"Elita" 10/10
-"Jedyna" 9/10



Share:
Continue Reading →

4 września 2016

Rośliny w obiektywie

Hej! Dzisiaj przynoszę kolejną porcję zdjęć, tym razem o tematyce roślinnej. Trzy pierwsze zostały zrobione dwa lata temu, jak tylko kupiłam lustrzankę, natomiast kolejne to zdjęcia zeszłoroczne. Fotografia różyczki to moje pierwsze makro :) 
Życzę miłej niedzieli :)





























Share:
Continue Reading →

2 września 2016

Książki z biblioteki #2 i podsumowanie sierpnia 2016


Hej! Dzisiaj znowu przychodzę z wpisem okołoksiążkowym. Może najpierw o wypadzie do biblioteki, żeby zbytnio nie przedłużać. Dzisiaj wypożyczyłam:

1) "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" - Stieg Larsson. Już dawno miałam ochotę przeczytać tę książkę. Przynajmniej oderwę się trochę od fantastyki na rzecz kryminału. Słyszałam same dobre opinie o "Millennium". Zobaczymy, czy mi także się spodoba. Nie ma sensu pisać o fabule, bo na pewno każdy już słyszał o tej książce. 

2) Kolejny tom przygód Anny i Sebastiano, czyli "Złoty most" Evy Völler. Pierwsza część mi się spodobała, oprócz kilku małych szczegółów. Niestety, tutaj mam pewne obawy, ponieważ akcja będzię się toczyć w Paryżu. Pewnie będę porównywać tę książkę z "Trzema muszkieterami", których po protu uwielbiam. A poza tym będę tęsknić za Wenecją i bohaterami z pierwszego tomu. Okaże się także, jak autorka poradzi sobie z opisami życia siedemnastowiecznych Francuzów.

3) Ostatnią książkę, czyli "Czerwony hotel", wypożyczyłam, ponieważ chciałam się zapoznać z twórczością Mastertona. Jednak nie będę mogła jej przeczytać teraz. Po powrocie do domu okazało się, że to trzecia część cyklu o Sissy Sawyer. Brawo ja... Następnym razem może uda mi się wypożyczyć pierwszy tom.


*

A teraz czas na podsumowanie sierpnia. Dokładnie od 9 sierpnia prowadzę bloga. Przez cały miesiąc przeczytałam 7 książek. Oto one:

-"Wierna" Veronica Roth. Jest to trzecia część trylogii "Niezgodna". Zdecydowanie najlepszy ze wszystkich tomów. Wywołał we mnie ogromne emocje. Mam nadzieję, że uda mi się w najbliższym czasie napisać recenzję tej serii.

-"Onyks" Jennifer L. Armentrout. Recenzja tej oraz pierwszej części TUTAJ. Jak do tej pory seria może nie jest wybitna, ale jestem ciekawa, co będzię dalej. Poza tym zakończenie drugiego tomu bardzo mi się podobało i sprawiło, że chcę sięgnąć po dalsze części.

-"Próba ognia" Josephine Angelini. Recenzja TUTAJ. Całkiem ciekawe fantasy dla młodzieży. Fanom tego gatunku powinno się spodobać, ponieważ autorka miała kilka oryginalnych pomysłów. Trochę gorzej z akcją...

-"Opętany demon" Stacia Kane. Recenzja całej trylogii TUTAJ. To jedna z moich ulubionych serii, chociaż jestem w tej opinii raczej odosobniona. Niemniej jednak polecam.

-"Magiczna gondola" Eva Völler. Recenzja TUTAJ. Wciągająca opowieść o tematyce podróży w czasie, której akcja toczy się w Wenecji. Chociaż autorce nie udało się odtworzyć klimatu tego miasta, to wykazała się dużą wiedzą historyczną. Niestety wątek miłosny w tej książce wyraźnie kuleje...

-"Cienie" Amy Meredith. Uznałam, że nie będę pisać recenzji tej książki, ponieważ była tak krótka, że nie mogłabym uniknąć spojlerów. Poza tym niezbyt mi się podobała. Wszystkie postacie były wyjątkowo płytkie, nikogo nie udało mi się polubić. Dodatkowo książka jest przewidywalna, język prosty, a wiele momentów nużących. Może to pozycja dla młodszych czytelników. W każdym razie nie znalazło się tu nic oryginalnego i świeżego. I na tym zakończę. Nie potrzeba tu recenzji, moim zdaniem. Gdybym miała ocenić książkę, byłoby to 4/10.

-And last but not least "Uciekinier" Stephena Kinga. Recenzja TUTAJ. Jak zwykle autor mnie nie zawiódł. Bardzo dobra książka, obfitująca w wiele scen akcji!

To wszystko na dziś. Życzę sobie więcej takich obfitujących w książki miesięcy :) Pozdrawiam!
Share:
Continue Reading →