27 września 2016

"Złoty most" - Eva Völler





Uwaga! W recenzji mogą znajdować się spojlery dla osób, które nie czytały pierwszej części. KLIK



"Współczesna dziewczyna. Przystojny młodzieniec. Pełen przepychu Paryż. Intryga na szczytach władzy. Historia poza czasem." Odgrzewany kotlet.



Pierwszy tom przygód Anny i Sebastiano przypadł mi do gustu. Książka bardzo mi się podobała, ponieważ przepadam za tematem podróży w czasie, a także za opowieściami historycznymi. Na wstępie muszę przyznać, że druga część mnie nieco rozczarowała. Boję się, że przez to, iż "Złoty most" nie dorównał swojej poprzedniczce, zbytnio go skrytykuję. Ale do dzieła.


Po powrocie z XV-wiecznej Wenecji Anna wyrusza w kolejne podróże w czasie razem ze swoim chłopakiem, Sebastiano, aby wypełniać różne misje. Jednak gdy dziewczyna jest zajęta pisaniem egzaminów maturalnych, jej ukochany zostaje wysłany do Paryża za czasów panowania Ludwika XIII. Anna musi wyruszyć mu na ratunek, ponieważ Sebatiano traci pamięć i przyłącza się do gwardii muszkieterów kardynała Richelieu. Uważam, że jest to niepotrzebny spojler i nie mam pojęcia, komu przyszło do głowy umieścić tę informację na okładce. Lepiej by było się nie spodziewać, co takiego przytrafiło się Sebastiano.


Jak już pewnie zauważyliście, autorka nawiązała w swojej książce do "Trzech muszkieterów" Dumasa. O historii muszkieterów słyszał chyba każdy, ja zdradzę, że jest to jedna z moich ulubionych książek. A w "Złotym moście" znalazło się do niej naprawdę dużo odniesień. Nie wiem, czy to dobrze czy źle. W sumie "Trzech muszkieterów" już czytałam i nie potrzebuję powtórki z rozrywki, chyba że ponownie sięgnę po oryginał. A pani Völler mogła wymyślić jakąś oryginalną historię.


Kolejną rzeczą, którą wychwyciłam podczas czytania, to schematyczność. Niestety, w wielu momentach książka kojarzyła mi się z "Magiczną gondolą". Właściwie można powiedzieć, że czasami czułam się, jakbym czytała pierwszą część, tylko imiona bohaterów i nazwy miejsc zostały pozmieniane. Na przykład, Cécile przypominała mi Klaryssę. Raziły także absurdalne sytuacje. Rodzice Anny pozwolili jej wyjechać nagle do Paryża, nie znając żadnych konkretów. Moi na szczęście przynajmniej by się o mnie martwili. Ponadto, chociaż bardzo nie chcę spojlerować, dziwnym wydał mi się fakt, że pewna bardzo bogata osobistość przyjęła biedną służącą pod swój dach i po pięciu minutach zaczęła traktować jak siostrę. Chyba w dawnych czasach takie sytuacje się nie zdarzały...


Naprawdę przykro o tym pisać, ale wątek miłosny nadal kuleje. Zdecydowanie nie warto sięgnąć po tę serię licząc na dobry romans. Sebastiano jest niezwykle irytujący i momentami zachowuje się jak schizofrenik. To kocha Annę, to nagle ją odtrąca i tak w kółko. Wszystko przebiega tak nienaturalnie, jak to miało miejsce w pierwszej części. Z kolei Anna też mnie denerwowała swoją naiwnością i łatwowiernością.


Wyszło na to, że powinnam przyznać "Złotemu mostowi" niską ocenę, ale nie jest tak źle. Po prostu w porównaniu do pierwszej części książka wypadła słabo, ale można po nią sięgnąć, gdy potrzebuje się lekkiej i niewymagającej lektury. Podobały mi się jak zwykle opisy realiów XVII wieku i ciekawostki historyczne. Odniosłam także wrażenie, że autorka przyłożyła się bardziej do opisów miejsc, chociaż nie były one nadal zbyt plastyczne. Nie wiem, kiedy zdecyduję się przeczytać ostatni tom trylogii. Mam nadzieję, że pani Völler odejdzie trochę od schematów.


Moja ocena: 6/10
Share:

6 komentarzy:

  1. A więc spasuję. Jest zbyt wiele świetnych książek, na które chętniej poświęcę czas ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda :) Szkoda, że książka nie utrzymała poziomu pierwszej części :/

      Usuń
  2. Szkoda, że często się tak zdarza, że kolejne tomy są gorsze od pierwszego. Miałam tak nie raz czytając jakąś serię :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie to bywa... Liczyłam na to, że autorka ponownie mnie zachwyci :/

      Usuń
  3. No niestety nie jest to pozycja dla mnie nie przepadam za wątkami historycznymi i mimo że pierwsza część wypadła dobrze chyba nie skuszę się też na nią

    OdpowiedzUsuń