27 października 2016

"Szeptucha" - Katarzyna Berenika Miszczuk


Chociaż zazwyczaj sceptycznie podchodzę do książek polskich autorów, ta pozycja zwróciła moją szczególną uwagę. Spodobał mi się bardzo pomysł pani Miszczuk. No bo wyobraźcie sobie, co byłoby, gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu? Osobiście czasami się nad tym zastanawiałam, ale byłam ciekawa, jak autorka poradziła sobie z tą tematyką.


Książka rozpoczyna się w momencie, w którym główna bohaterka, Gosława Brzózka, kończy studia medyczne. Jednak zanim zostanie lekarzem, musi odbyć obowiązkową roczną praktykę u szeptuchy. Szeptuchy są czymś w rodzaju lekarzy rodzinnych - pacjenci najpierw trafiają do nich, a po zdiagnozowaniu ewentualnie do szpitala. Gosia okropnie nie chce wyjeżdżać na wieś, jednak wie, że to konieczność. W końcu dziewczyna za namową matki i najlepszej przyjaciółki Sławy postanawia odbyć praktykę w małej wsi Bieliny w pobliżu Gór Świętokrzyskich. Na pewno wiecie, jak ludzie mieszkający na wsi potrafią być przesądni. Tak też jest w książce. Jedynie Gosia nie wierzy w żadne słowiańskie zabobony i bóstwa. W dodatku nie cierpi przyrody i panicznie boi się kleszczy. Jej hipochondria wprowadza pewien element humorystyczny, przynajmniej dla mnie. Szczególnie, że dobrze znam takie lęki z autopsji.

Muszę przyznać, że jak na polską książkę, ta zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Styl pisania autorki przypadł mi do gustu, tak samo zresztą jak oryginalny pomysł na fabułę. Interesują mnie wszelkie mitologie dawnych ludów, w tym oczywiście Słowian. To, co najbardziej podoba mi się w takich wierzeniach, to szacunek dla natury i istot żywych (jak na przykład u Indian). Chociaż niektóre słowiańskie wierzenia są trochę makabryczne, jak dla mnie scenariusz wymyślony przez autorkę mógłby być rzeczywistością. W przeciwieństwie do Gosi, chciałabym zostać szeptuchą :D

Najsłabszym elementem tej książki jest chyba kreacja postaci. Oprócz szeptuchy, która niestety została przedstawiona jako kobieta biznesu, nikt nie zwrócił mojej szczególnej uwagi. Co za tym idzie, wątek miłosny wypadł dla mnie trochę mdło. Nie poczułam niczego do najprzystojniejszego mężczyzny, jakiego Gosia widziała w swoim życiu. Mieszko był jakiś taki nijaki, mimo że od początku było wiadomo, że skrywa jakiś sekret. Powinien więc mnie bardziej zaintrygować.

Jeśli chodzi o ilość akcji, to znalazło się jej najwięcej przy końcu opowieści. W trakcie, mimo że niewiele się działo, to ciekawiły mnie opisy wierzeń słowiańskich i praktyki w zawodzie szeptuchy. Ogromny plus stanowi także wprowadzenie do historii wątków fantastycznych, czyli demonów, boginek i bóstw z panteonu słowiańskiego. Może sposób przedstawienia przez autorkę istot nadnaturalnych spodobał mi się tak bardzo, ponieważ kojarzył mi się z Riordanem? Oczywiście zabrakło tu poczucia humoru na poziomie tego pana, ale i tak wypadło dobrze. W końcu cały czas pamiętam, że mam przed sobą książkę polskiej autorki!

Sięgnięcie po tę książkę zdecydowanie było dobrym pomysłem. Cieszę się, że zignorowałam swoje uprzedzenia. Z pewnością przeczytam także drugą część „Szeptuchy”. Książkę polecam osobom lubiącym fantastykę.


Moja ocena: 8/10
Share:

14 komentarzy:

  1. Nie przepadam za polskimi książkami tym bardziej nie interesuje mnie Mieszko I mimo że odegrał ważną rolę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak mam, ale ta książka okazała się bardzo dobra, jak na polską ;)

      Usuń
    2. To znowu ja, piszę bo jestem ciekawa co u kotka. Znalazł się?

      Usuń
    3. Jeszcze nie :( Jak do tej pory nikt go nie widział. Chodzenie i szukanie go też nie dało rezultatu. Nigdy wcześniej nie miałam kota, ale znalazłam w Internecie informację, że koty potrafią tak po prostu gdzieś dalej pójść i wrócić, np. po miesiącu. Także mam cały czas nadzieję na jego powrót.

      Usuń
  2. Jak już pisałam Ci wcześniej jestem zakochana w tej książce i już nie mogę doczekać się drugiej części :D
    Dla mnie również opisy wierzeń były baaaardzo ciekawe. To przecież część naszej tradycji, czasami warto coś poznać ;)
    Muszę przyznać, że nawet wątek miłosny był przedni :)
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że warto :) Ja też jestem tego zdania ;)

      Usuń
  3. Jaka śliczna okładka ;) jestem zaskoczona tak dobrą oceną, wiele osób było innego zdania, a tu proszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei czytałam dużo pozytywnych opinii :) A poza tym często mam inne zdanie, niż większość ;)

      Usuń
  4. Czytałam tej Pani serię o Wiktorii Biankowskiej - Ja, diablica ; Ja, anielica ; Ja, potępiona - te książki były świetne. Na pewno sięgnę po inne pozycje pani Miszczuk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też planuję sięgnąć po inne książki tej pani ;)

      Usuń
  5. okładka jest zjawiskowa:D bym od razu sięgła po nią w ciemno:) tematyka też fajna:) obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zwróciła moją uwagę :) Dziękuję ;)

      Usuń
  6. Czytałam "Szeptuchę", ale innej autorki. Dlatego chciałabym zmierzyć się z tą, aby obie porównać :)

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też z chęcią sięgnęłabym po tę drugą "Szeptuchę" ;)

      Usuń