30 listopada 2016

Podsumowanie listopada 2016 + Książki z biblioteki #6


Hej! Jestem w szoku. Wydaje mi się, że dopiero pisałam podsumowanie października, a tutaj tak szybko minął kolejny miesiąc. Listopad może nie był jakiś wyjątkowy pod względem artystycznym, ale czytelniczo wypadł całkiem znośnie. Nadal mam Wam do pokazania mnóstwo zdjęć i dobrze, bo na dworze jest tak zimno, że nie chce mi się wychodzić z aparatem. Mam także mnóstwo zdjęć o tematyce świątecznej, ale w tym roku też postaram się wykonać nowe.



W tym miesiącu mam na koncie 6 przeczytanych książek:

„Gra o tron” George R. R. Martin - recenzja TUTAJ. Ta książka była tak obszerna, że zabrała mi większość czasu, ale warto było. Naprawdę polecam fanom fantastyki, którzy jeszcze po nią nie sięgnęli.

„Otchłań” Kelly Creagh - trzeci tom trylogii „Nevermore”, recenzję wszystkich części znajdziecie TUTAJ. Niestety, książka była dla mnie rozczarowaniem, w przeciwieństwie do swoich poprzedniczek. Niemniej jednak pani Creagh miała bardzo oryginalny pomysł na swoje książki. 

„Moje serce i inne czarne dziury” Jasmine Warga - książka poruszająca bardzo trudne tematy, ale z tego, co widzę, jest to też najczęściej wyświetlana recenzja miesiąca. Bardzo mnie to cieszy. Zachęcam do przeczytania i książki i RECENZJI.

„Pamiętnik” Nicholas Sparks - recenzja TUTAJ. Książka mi się podobała, tak samo jak jej ekranizacja.

„Mechaniczny książę” Cassandra Clare - recenzja wkrótce. Książka pozostawiła mnie z ogromnym kacem książkowym. Dlaczego pani Clare potrafi tak świetnie pisać o miłości? :)

„Niezbędnik obserwatorów gwiazd” Matthew Quick - recenzja również wkrótce się ukaże. Nie zdradzę jeszcze, czy mi się podobała, czy nie.

Najlepszymi książkami miesiąca okazały się „Mechaniczny książę” i „Gra o tron”, natomiast najgorszą niestety „Otchłań”. Nie spodziewałam się tego.


*

Wiem, że mam duże zaległości w pisaniu recenzji, ale co mi tam, zapowiem, co nas czeka w grudniu. W tym tygodniu wypożyczyłam:

„Królowa i faworytka” Kiera Cass. Powieść z uniwersum „Rywalek”. Pierwsze trzy części mam już za sobą (RECENZJA), a po czwartą będę się zabierać niedługo. Także chyba sobie zbytnio nie zaspojleruję.

„Miasto glin” Karin Slaughter. Miałam ochotę na kryminał, a nie mogę trafić już któryś raz z kolei na drugą część trylogii „Millenium”. Ponadto tę książkę już gdzieś widziałam, albo na blogu, albo na booktubie.

„W śnieżną noc” John Green, Maureen Johnson, Lauren Myracle. Wiem, że z reguły nie czytam opowiadań, ale jestem ciekawa, jak pisze pan Green, a akurat tylko ta książka jego autorstwa była dostępna w bibliotece (znowu). Poza tym świetnie się złożyło, ponieważ te opowiadania dotyczą tematyki świątecznej. Recenzję planuję właśnie w okolicy Bożego Narodzenia :)


To by było na tyle. Miłego wieczoru :)
Share:
Continue Reading →

28 listopada 2016

"Pamiętnik" - Nicholas Sparks


W końcu nadeszła ta długo wyczekiwana przeze mnie chwila. Pierwsze spotkanie z twórczością Nicholasa Sparksa. Na pierwszy ogień poszedł „Pamiętnik”, głównie dlatego, że tę historię już znam. Zapraszam na recenzję.

Po pierwsze muszę przyznać, że recenzja nie będzie długa, bo i książka nie jest obszerna. Zdziwiłam się, widząc taki mały tomik na półce w bibliotece. Jak już wspomniałam, wcześniej miałam okazję obejrzeć ekranizację „Pamiętnika”, więc spodziewałam się grubszej książki. Mimo wszystko ochoczo zabrałam się za lekturę, ponieważ byłam pewna, że ta historia na nowo mnie urzeknie. Może trochę ciężko to wyjaśnić, ale film bardzo mi się podobał, natomiast książka i tak i nie. Łatwiej będzie mi to wytłumaczyć, gdy podzielę ją na dwie części.

Ogólnie książka opowiada o staruszku, który mieszka w domu opieki i tam czyta historię miłosną pacjentce chorej na alzheimera. Akcja tej opowieści rozgrywa się po II Wojnie Światowej w Stanach Zjednoczonych. Dotyczy ona dwójki młodych ludzi, bogatej dziewczyny z miasta i ubogiego chłopaka ze wsi. Pewnego lata łączy ich silne uczucie, jednak zostają rozdzieleni przez rodziców dziewczyny. Tutaj muszę zaznaczyć, że w książce główna bohaterka trochę mnie irytowała, ponieważ swoim niezdecydowaniem raniła ukochanego. Jednak czy ta miłość przetrwa próbę czasu? Dowiecie się, czytając lub oglądając. Ja mogę jeszcze tylko napisać, że ta część książki trochę mi się dłużyła. W filmie to wszystko zostało jakoś lepiej zrealizowane. 

Inaczej sytuacja ma się w drugiej części książki. Autor przenosi nas znowu do czasów współczesnych, do domu opieki i dwojga starszych ludzi. Końcówka książki jest tak niesamowicie napisana, że niezwykle mnie wzruszyła. A to zdarza się bardzo rzadko. Dawno tak nie płakałam, przyznaję. 


Naprawdę nie chcę więcej pisać, ze względu na gabaryty tej książki. Nie chciałabym spojlerować i odebrać komuś radości z czytania. Moim zdaniem pan Sparks naprawdę ma talent do wzbudzania emocji. Na pewno sięgnę po inne powieści jego autorstwa. Niemniej jednak w tym przypadku polecam i książkę i film, ponieważ stanowią całkiem dobre dopełnienie.
Share:
Continue Reading →

24 listopada 2016

"Moje serce i inne czarne dziury" - Jasmine Warga


„Spotkali się, by razem umrzeć. A w zamian nauczyli się, jak żyć.” No właśnie, recenzowana dzisiaj przeze mnie książka porusza bardzo trudny temat depresji i samobójstwa. Trochę obawiałam się, że właśnie taka tematyka mnie przerośnie, ale postanowiłam zaryzykować. Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami po lekturze.

„Każdy, kto kiedykolwiek był aż tak smutny, może wam powiedzieć, że w depresji nie ma niczego pięknego ani literackiego, ani tajemniczo głębokiego. Depresja jest jak ciężar, spod którego nie można się wydostać. Przygniata, sprawia, że nawet takie drobiazgi, jak zawiązanie butów czy przeżucie tostu, przypominają dwudziestomilową wspinaczkę pod górę. Depresja jest częścią ciebie; przenika twoje kości i krew. Jeśli cokolwiek o niej wiem, to na pewno to, że nie da się przed nią uciec.”

Główną bohaterką książki jest Aysel - szesnastolatka tureckiego pochodzenia. Dziewczyna kocha fizykę i muzykę klasyczną. Niestety, planuje też swoje samobójstwo. Wszystko z powodu zbrodni popełnionej przez jej ojca. Aysel czuje się odrzucona nie tylko przez mieszkańców małego miasteczka, w którym mieszka, ale także przez własną rodzinę. Trafia na Smooth Passages - internetowy portal dla samobójców i tam poznaje starszego od siebie o rok Romana, który zamieszcza ogłoszenie o poszukiwaniu partnera do samobójstwa. W treści tego ogłoszenia zawiera kilka warunków: osoba, z którą chce to zrobić, nie może mieć dzieci, nie może mieszkać daleko, a także musi wyrazić zgodę na szczególny termin - 7 kwietnia. Aysel boi się, że w ostatnim momencie stchórzy, więc odpowiada na ogłoszenie Romana. I tak nastolatkowie spotykają się i zaczynają planować szczegóły własnego samobójstwa.

Kurczę, nie raz czytając o tym wszystkim, o tej pewności z jaką Aysel mówiła, że chce umrzeć, czułam się nieswojo. To było makabryczne. Jednak rozumiałam ją bardzo dobrze, a nawet polubiłam. Było mi jej żal, miałam ochotę nią potrząsnąć, sprawić, by zmieniła swoją decyzję. Co więcej, wcale nie byłam taka pewna, czy rodzina rzeczywiście jej nienawidzi. Miałam wrażenie, że pewne rzeczy sobie wmawia. Natomiast Roman momentami mnie irytował, ale w stosunku do niego okazałam wyrozumiałość. Był taki zgorzkniały przez tragedię, która go dotknęła.

Najbardziej mi się podobało to, że wszystko zostało wyjaśnione stopniowo - zarówno kulisy zbrodni ojca Aysel, jak i motywy postępowania nastolatków. Sprawiało to, że nie miałam ochoty odkładać książki. Musiałam się dowiedzieć, dlaczego Roman chciał popełnić samobójstwo, albo jak to się stało, że ojciec Aysel dopuścił się tak strasznego czynu. W końcu także byłam ogromnie ciekawa finału. Także pod tym kątem ogromny plus.

Mimo tak wielu zalet, znajdzie się oczywiście kilka minusów. Książka jest zdecydowanie za krótka. Po lekturze zastanawiałam się, dlaczego autorka nie zakończyła i nie wyjaśniła pewnych wątków. Mam na myśli te dotyczące jej ojca, a także siostry. Chętnie bym się dowiedziała, co było dalej.

Podsumowując, stwierdzam, że „Moje serce i inne czarne dziury” to była ciekawa i pouczająca lektura. Uważam, że to bardzo dobrze, że powstają takie książki. Polecam ją nie tyle osobom dotkniętym depresją, co wszystkim. Autorka oddała wiernie, co myśli właśnie osoba zmagająca się z tym problemem. I tak jak ona, pozostaje mi tylko zaapelować do Was, żebyście nie byli obojętni.


Moja ocena: 7/10
Share:
Continue Reading →

21 listopada 2016

Jesień na zaporze cz. 2


Hej! Pora na drugą część zdjęć z tamy zamku Czocha. Nie będę się za bardzo rozpisywać, bo chyba wszystko opowiedziałam poprzednim razem. Jedyne, czego żałuję, to fakt, że nie dopisała mi tego dnia pogoda. Wolałabym, żeby było widać kawałek nieba, wtedy zdjęcia miałyby inny klimat. A tak są jakieś takie bez wyrazu. Ale niestety nie da się zamówić pogody na konkretny dzień :)





Kolejne ujęcie lwa. Załamuje mnie mój obiektyw...





Teraz będzie widać, jak tam wysoko :D


Bałam się trochę wychylić, żeby zrobić to zdjęcie:








Tutaj już z drugiej strony widać, którędy płynie woda.


Mam nadzieję, że mimo kiepskiej pogody i obiektywu zdjęcia nie są takie tragiczne. Życzę miłego wieczoru :)
Share:
Continue Reading →

18 listopada 2016

Trylogia "Nevermore" - Kelly Creagh




Na trylogię „Nevermore” autorstwa Kelly Creagh składają się następujące części: „Kruk”, „Cienie” i „Otchłań”. Skusiłam się na tę lekturę w dużej mierze licząc na coś oryginalnego za sprawą wplecenia w fabułę twórczości Edgara Allana Poego. Czy rzeczywiście książki mi się spodobały? Zapraszam do przeczytania recenzji. I pamiętaj: „Uważaj, czego pragniesz… Możesz to otrzymać”.

Isobel Lanley wiedzie, można tak powiedzieć, idealne życie. Ma silną pozycję w szkole, ponieważ jest kapitanem drużyny czirliderek oraz przystojnego chłopaka futbolistę i kochającą rodzinę. To chyba marzenie każdej amerykańskiej nastolatki. Jednak sielanka trwa do chwili, kiedy dziewczyna zostaje zmuszona, aby pracować w parze w celu przygotowania projektu na zajęcia z literatury. I to w nie byle jakiej parze.

Życie Varena Nethersa różni się o sto osiemdziesiąt stopni. Chłopak ma problemy osobiste, a poza tym nie jest zbyt popularny w szkole. Może to za sprawą jego niedostępnego i gburowatego sposobu bycia, a może też i wyglądu. Varen wygląda jak typowy got: piercing, dłuższe włosy i ponure ubrania. Wiem z autopsji, że taki styl nie wywołuje w ludziach pozytywnych emocji. Po prostu inność przeraża niektórych. 

Nasi bohaterowie oczywiście drastycznie się różnią. Nie przeszkadza im to jednak czuć do siebie przyciągania. Pod tym względem Isobel ma u mnie plusa - nie okazała się tak płytka, jak oczekiwałam. Naprawdę przejmowała się losem Varena. I chociaż powinnam się z nim bardziej utożsamiać, ponieważ jest do mnie podobny, to jakoś nie kibicowałam tej parze. Mi także było żal Varena, ale cały czas chciałam, żeby Isobel była nadal z Bradem, żeby nie porzucała swojego szczęśliwego życia. Cały czas odczuwałam, że związek głównych bohaterów będzie prowadził do jakiegoś niebezpieczeństwa. I tak bardzo się nie myliłam. Nie powiem nic więcej ponad to, że Isobel odkrywa w końcu bardzo mroczną stronę Varena. W przeciwnym razie chyba zdradziłabym za dużo szczegółów. 

Świat wykreowany przez autorkę naprawdę jest bardzo oryginalny. Naprawdę pani Creagh ma bujną wyobraźnię. Jeszcze czegoś takiego nie czytałam. Dobrze, że nie pojawiły się tutaj żadne wampiry, wilkołaki, czy inne tego typu istoty. Podobała mi się także inspiracja utworami Poego. To taka mroczna opowieść, że momentami nawet trochę się bałam.

Niestety muszę przyznać, że zachwycam się tak tylko dwoma pierwszymi tomami. Ostatnio miałam okazję przeczytać zakończenie tej trylogii i bardzo się rozczarowałam. Nie wiem, dlaczego ostatnia część wypadła tak słabo, ale czasami się to przecież zdarza. Nudziłam się i nie czułam już takiego klimatu. Fabuła była zbyt chaotyczna, czułam przesyt fantastycznymi opisami i przemyśleniami Isobel. Jednak zachęcam w szczególności do zapoznania się z „Krukiem” i „Cieniami”.


Moja ocena:

-„Kruk”: 8/10
-„Cienie”: 8/10

-„Otchłań”: 5/10
Share:
Continue Reading →

14 listopada 2016

Książki z biblioteki #5



Hej! Dzisiaj wycieczka do biblioteki spadła mi jak z nieba. Nie wiem, czy byłabym w stanie napisać recenzję. Znowu. Ostatnio spotykają mnie same nieszczęścia. Ale co poradzić, nie można się poddawać. Więc dzisiaj ułożę kilka słów na temat recenzji, których można się spodziewać w niedalekiej przyszłości na blogu. Właściwie jestem zadowolona z tego, co udało mi się wypożyczyć. Zauważyłam, że żadna z wymienionych poniżej pozycji nie jest fantastyką :D Oto one:



„Moje serce i inne czarne dziury” Jasmine Warga. Książka porusza trudny temat samobójstwa. Główna bohaterka za pośrednictwem Internetu pozna swojego rówieśnika, który także pragnie umrzeć. Jestem ciekawa, jaki będzie finał. Z opisu można wywnioskować, że może oboje tego nie zrobią. Ale mogę mieć błędne przeczucia. W każdym razie jutro zacznę czytać, bo jestem bardzo ciekawa :)

„Pamiętnik” Nicholas Sparks. Tę książkę mam od dawna w planach, cieszę się, że w końcu oda mi się po nią sięgnąć. Właściwie jestem trochę zła, bo kiedyś przez przypadek obejrzałam film, a nie wiedziałam, że był na podstawie tej właśnie powieści Sparksa. Wiem już, jak się skończy. Ale mam nadzieję, że książka będzie trochę inna od filmu i jednak coś mnie zaskoczy. Nie lubię spojlerów i to jest główny powód, dla którego przed oglądnięciem filmu sięgam po książki. Dodatkowo będzie to moje pierwsze spotkanie z twórczością Sparksa i mam nadzieję, że będę mogła zaliczyć je do udanych.

„Niezbędnik obserwatorów gwiazd” Matthew Quick. Kolejny autor, którego książki mam ochotę poznać. O tej akurat też było głośno, więc i ja muszę się przekonać, co jest w niej takiego niesamowitego. Wiem, że książka będzie opowiadać o nastolatku z problemami, ale jak to bywa czasami, opis nie odzwierciedla treści książki. Nie wiem, czego się spodziewać, ale przeglądnęłam opinie, które okazały się pozytywne.


Cieszę się z książek, które dzisiaj wypożyczyłam. Mam nadzieję, że okażą się na tyle interesujące, żeby zaprezentować je na blogu. Tymczasem lecę pisać pracę i uzupełnić przeczytane książki na Lubimyczytać, które mi się przez przypadek usunęły, kiedy usuwałam opinie. Muszę sobie przypomnieć, jakie to były, a to nie jest łatwe zadanie :D Miłego wieczoru :)
Share:
Continue Reading →

11 listopada 2016

"Gra o tron" - George R. R. Martin



Zapraszam na recenzję pierwszej części cyklu „Pieśń lodu i ognia” autorstwa Georga R. R. Martina. Sama nie wiem, dlaczego zabieram się za tę opinię tak długo, może po prostu mam problem, żeby cokolwiek napisać. Za chwilę wszystko wyjaśnię. Tymczasem zachęcam do lektury.

Zacznę od tego, że bardzo zdziwiłam się, jaka ta powieść jest rozległa. Zaskoczyła mnie wielowątkowość, ilość nazw i bohaterów. Nie wszystko także zostało dokładnie wyjaśnione przez autora. Opis z tyłu okładki jest zbyt zwięzły, nie oddaje w dużej mierze tematu książki. Spróbuję się nim posiłkować, ale niezwykle ciężko ująć tę historię w kilku słowach. Dlatego też ta recenzja sprawia mi takie problemy.

Książka oczywiście należy do gatunku fantastyki, ale ja czasami miałam wrażenie, że czytam o czasach średniowiecznych. Nie zabrakło tutaj jednak egzotycznych krain i nadnaturalnych postaci - tylko, że tego elementu było jak dla mnie za mało. Ale przejdźmy do fabuły. Autor umiejscowił akcję książki w Zachodnich Krainach pełnych fantastycznych postaci, które zostały wyparte przez ludzi na północ. Książka rozpoczyna się w momencie, w którym kończy się lato i nadchodzi długa i sroga zima. Obecnym królem jest Robert Baratheon, który obalił szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, oraz zasiadł na Żelaznym Tronie. Jednak czas pokoju chyli się ku końcowi, a dworskie intrygi prowadzą do wojny. I tak zaczyna się tytułowa gra o tron.

Szczerze mówiąc, to nie wiem, co bym mogła jeszcze napisać o fabule. Mamy tutaj do czynienia z tak wieloma narratorami, że nie sposób opisać ich dokładnie wszystkich w krótkiej recenzji. Tym bardziej, że wolałabym uniknąć spojlerów. Jednak muszę podreślić, że biję wielkie brawa dla autora za świetne wykreowanie wszystkich postaci. Nie zawsze historia pisana z perspektywy kilku bohaterów mnie ciekawi, ale tutaj bez wątpienia tak się stało. Nie potrafię wskazać, kogo spośród narratorów polubiłam najbardziej, bo takich postaci jest kilka. Natomiast mojej sympatii nie wzbudziła chyba tylko Sansa, która okazała się bardzo płytką osobą. 


W książce spotykamy wielu złych, okrutnych, chciwych i bezwględnych bohaterów. Nie powiem, że przyjemnie mi się czytało o tych wszystkich okrucieństwach, ale dzięki temu historia wydaje się realna. Na pewno nie jest to cukierkowa opowieść, w której dobrzy bohaterowie przeżywają, a czarne charaktery giną. I to właśnie doprowadza do oceny 9/10 z mojej strony. Jest to ocena bardzo subiektywna. Obniżyłam ją ze względu na śmierć jednej z moich ulubionych postaci. Nie wybaczę tego autorowi… I nie wiem też, czy zgodnie z opisem z tyłu okładki, jest to fantastyka w stylu tolkienowskim, bo nie czytałam żadnej z książek tego autora, czego się wstydzę. Ale mimo wszystko polecam „Grę o tron” fanom fantastyki.
Share:
Continue Reading →

8 listopada 2016

Jesień na zaporze


Hej! Oto cząstka zapowiedzianych przeze mnie zdjęć :) Wykonane zostały na zaporze w pobliżu zamku Czocha. To też niestety była wycieczka na szybko, ale miałam czas pospacerować i porobić fotki. Na zamek pojadę innym razem, bo mam dość blisko. Starałam się pomieszać zdjęcia, żeby było trochę widoków i ujęć makro, które wprost uwielbiam robić, dlatego tak ich dużo.



















Bardzo spodobał mi się lew pilnujący zapory ;)


Fotek dzikiej róży pojawi się pewnie jeszcze mnóstwo ;)


To już wszystkie ujęcia na dziś :) Cieszę się, że mogłam skorzystać ze złotej jesieni :) Będzie to lepiej widać w kolejnych postach. Miłego wieczoru :)
Share:
Continue Reading →

4 listopada 2016

Podsumowanie października 2016


Hej! Pora na podsumowanie października. W moim życiu trochę się działo, oczywiście od tej najważniejszej dla mnie strony - czyli artystycznej. Tak ogromnie się cieszę, że tabletki na niedoczynność tarczycy działają dobrze i mam ochotę tworzyć! W tym miesiącu trochę śpiewałam i rysowałam. Jeszcze pomyślę, czy wstawić linki. Ostatni rysunek pewnie wrzucę na Instagrama. Ponadto porobiłam tyle zdjęć, że nie wiem, kiedy zdąrzę je wszystkie tutaj zaprezentować! Ale przechodząc do tematu blogowego, październik był ważnym miesiącem, ponieważ przybyło mi obserwatorów i komentarzy. Ogromnie się z tego cieszę! :)

Jedynie z czytaniem było dość słabo. Mój wynik to tylko 6 książek (i wszystkie udało się zrecenzować). W lepszych czasach zdarzało się i 10. Ale nie będę narzekać. Lista wygląda następująco:

"Niebezpieczne kłamstwa" Becca Fitzpatrick. Recenzja TUTAJ. Książka o niebo lepsza od "Szeptem". Za jej sprawą przybył mi nowy książkowy mąż. I rozczulił mnie klimat całej opowieści.

"Nieskończoność" H. J. Rahlens. Jakie ja miałam nadzieje związane z tą książką... A tymczasem mogło być trochę lepiej, jeśli chodzi o akcję i trzymanie w napięciu. Najprzyjemniej czytało mi się fragmenty z pamiętnika. Recenzja TUTAJ

"Panika" Lauren Oliver. Bardzo fajna książką. Również okazała się lepsza, od wcześniejszej czytanej przeze mnie "7 razy dziś". Autorka wplotła akcję w opowieść o problemach bohaterów. Recenzja TUTAJ.

"Idealna chemia" Simone Elkeles. Recenzja TUTAJ. Książka bardzo mi się podobała, mimo że to był romans. Pewnie stało się tak za sprawą głównego bohatera... ;)

"Szeptucha" Katarzyna Berenika Miszczuk. Recenzja TUTAJ. Pomysł na fabułę świetny. Alternatywna wersja historii Polski. Ta książka chyba była dla mnie największym zaskoczeniem pozytywnym w tym miesiącu.

I w końcu "Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu" Regina Brett. Recenzja TUTAJ. Muszę przyznać, że ta książka jest po prostu cudowna. Ogromnie podniosła mnie na duchu, a także wiele nauczyła. Polecam :)

Najsłabszą książką miesiąca była "Nieskończoność", natomiast najlepszą chyba jednak "Bóg nigdy nie mruga". 

Teraz nie wiem, kiedy uda mi się napisać recenzję. Brnę przez "Grę o tron". Może to dobrze, że mam  tyle nowych zdjęć do pokazania... ;)
Share:
Continue Reading →

1 listopada 2016

"Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu" - Regina Brett


Dzisiejsza data stała się dla mnie szczególna od kilku lat, ponieważ mam już do odwiedzania grób moich najbliższych. Wcześniej odwiedzałam mogiły dalszej rodziny, więc nie przeżywałam tego dnia tak, jak obecnie. 1 listopada skłonił mnie też do głębszych przemyśleń i sięgnięcia po ambitniejszą lekturę. Dlatego zapraszam na trochę inną, niż zazwyczaj recenzję książki Reginy Brett „Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu”.

Na wstępie muszę przyznać, że miałam sceptyczny stosunek do tej książki. Zniechęcał mnie tytuł, ponieważ nie jestem osobą zbytnio religijną. Wszystko zaczęło się od tego, że
koleżanka mojej mamy pożyczyła nam tę książkę po śmierci mojej babci. Jednak tomik przeleżał u nas na półce ponad osiem miesięcy, aż w końcu postanowiłam dać mu szansę. I to na całe szczęście!

Sięgając po tę książkę nie spodziewałam się, ile autorka przeszła w życiu. Miała ciężkie dzieciństwo, była samotną matką, a później zachorowała na raka. Już samo to uświadomiło mi, jak wielkie mam szczęście, pomimo swoich problemów.

Wiecie, co mi się jeszcze spodobało? Książka chwyciła mnie za serce już od pierwszej strony. Nie przyszło mi nawet do głowy, że będę żywić tyle pozytywnych emocji do tego zbioru felietonów. Od razu wiedziałam, że to będzie książka dla mnie. Wszystko za sprawą tych zdań we wstępie:

„ Niektórzy ludzie rodzą się wrażliwsi niż inni. Są niczym delikatne owoce - łatwiej ich zranić, częściej płaczą, a smutek towarzyszy im od najmłodszych lat”.

I rzeczywiście. Nauczyłam się bardzo wiele, tak jakby autorka otworzyła mi oczy. Co prawda cieżko zmienić od razu sposób myślenia, ale obiecałam sobie, że będę nad nim pracować. Będę pamiętać o tym, że życie jest piękne, że trzeba korzystać z niego w pełni. Będę się skupiać na teraźniejszości, a także postaram się więcej nie dołować.

Wiem, że rzadko przywiązuję tak wielką wagę do cytatów, ale tym razem będzie inaczej. Oto najpiękniejsze z nich:

„Od czasu do czasu wciąż jeszcze nabijam sobie siniaki, goniąc za tym ulotnym, idealnym życiem, które zaplanowałam w swoim terminarzu. Ciało nie zawsze nadąża za umysłem.”

„Gdy płaczesz sam, wylewasz bez końca te same łzy. Gdy płaczesz z kimś, twoje łzy mogą uzdrowić cię raz na zawsze.”

„Nieważne, co ci się przytrafia, ważne, jak to wykorzystasz. Życie przypomina grę w pokera. Nie masz wpływu na to, jakie dostaniesz karty - ale tylko od ciebie zależy, jak rozegrasz partię”.

„Nikt inny nie dysponuje tym, co ty - twoim zestawem talentów, pomysłów, zainteresowań. Jesteś oryginalnym egzemplarzem. Arcydziełem.”

„(…) święci i artyści widzą świat pomiędzy mrugnięciami. Kiedy przyglądamy się ich dziełom, prześwieca przez nie piękno pełni. Widzą ją wzrokiem wiary.”

„Święty Franciszek powiedział kiedyś, że nie ma ciemności tak ciemnej, by nie przeniknęło jej światło jednej świecy.”

„Każdy dzień to cenny dar. Trzeba się nim delektować i z niego korzystać, zamiast oszczędzać go na przyszłość, która może nigdy nie nadejść.”

„Życie toczy się dalej - oświadczył. - Jeszcze nieraz spotka was taka przykrość i rozczarowanie jak dziś. Prawdziwą miarą człowieka jest to, jak po upadku podnosi się z ziemi”.

„Zbyt często nie zdajemy sobie sprawy, ile znaczymy dla innych, aż jest za późno. Zbyt często nie wiemy, co zrobić dla innych, aż jest za późno.”

„-To znaczy, że staniesz się tym, w co wierzysz. Możesz widzieć się na drugim miejscu i czuć się przegrany, albo na pierwszym i czuć się zwycięzcą. I właśnie nim będziesz - powiedział.”

„Ci, którzy mieszkają wśród piękna i tajemnic ziemi, nigdy nie są samotni ani znudzeni życiem”.

„Możemy pozwolić, by nas zaszufladkowano na podstawie naszej pracy, dochodu, wykształcenia czy ilorazu inteligencji. Albo poszerzyć tę szufladkę lub całkiem się z niej uwolnić.”

„Jeśli o nic nie prosisz, niczego nie dostaniesz. Więc proś. Czasem usłyszysz tak, czasem nie. Ale jeśli nawet nie zapytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie. Sam jej sobie udzieliłeś.”

„Tak wiele można zdziałać każdego dnia. Możesz kogoś rozbawić, wywołać na jego twarzy uśmiech, dać mu nadzieję albo skłonić go do zastanowienia.”

Oczywiście wspaniałych cytatów było o wiele więcej. Książka trafiła do mojej wrażliwej części duszy, która chyba jest większością mnie. Tak wiele lekcji dotyczyło moich problemów, że nie mogłam wystawić innej oceny niż 10/10. Na pewno sięgnę po kontynuację. Książkę polecam innym wrażliwcom :)
Share:
Continue Reading →