6 kwietnia 2017

"Przędza" - Gennifer Albin

„Zajrzyj do przesiąkniętego tajemnicami świata, w którym pewna dziewczyna tka ludzkie losy niczym parka, choć na własne życie nie ma żadnego wpływu.” Brzmi ciekawie i oryginalnie, prawda? Zapraszam na recenzję „Przędzy” autorstwa Gennifer Albin.

Na wstępie muszę zaznaczyć, że miałam ogromne oczekiwania względem tej książki. Wszystko ze względu na nietypowy pomysł na fabułę i możliwości wykreowania fascynującego świata i bohaterów. No cóż, nie będę owijać w bawełnę i od razu zdradzę, że moja intuicja mnie zawiodła. 

Ale zacznę od przedstawienia fabuły. Główną bohaterką książki jest Adelice Lewys. Dziewczyna żyje w Arrasie - świecie, który tkają prządki. Kądzielniczki cieszą się wielkim uznaniem społeczeństwa, można powiedzieć, że są czymś w rodzaju celebrytek. Natomiast organizacją, która skupia prządki i sprawuje najwyższą władzę jest Gildia. Jej członkowie decydują o każdym aspekcie życia ludzi. Oczywiście nasza bohaterka to osoba wyjątkowa i nadzwyczaj utalentowana, ma więc możliwość zostać Kądzielniczką. Jednak ani dziewczyna, ani jej rodzice nie chcą do tego dopuścić. Adelice uczy się więc, jak ukrywać swój dar. Mogę chyba zdradzić, że w dniu egzaminu nie udaje jej się ukryć swoje talentu do tkania. Dowiadujemy się o tym na samym początku. Właściwie już czytając opis książki, możemy zauważyć pewną schematyczność. 

Nie chcę od razu narzekać, dlatego zacznę od plusów. Jak już wspomniałam, pomysł autorki był super, tylko jego realizacja wypadła słabo. Książka dodatkowo mnie zirytowała tym, że jej początek naprawdę mnie zaciekawił, ale im dalej w las, tym było gorzej. To chyba najgorszy typ książki, bo niepotrzebnie rozczarowuje. Nawet styl pisania autorki przestał mnie interesować. Trochę mało wyszło tych plusów…

Słabych stron „Przędza” ma wiele. Jak tylko zdążyłam się wgryźć w świat wykreowany przez autorkę, książka zaczęła mnie nudzić. Tak jak wspomniałam wcześniej, na początku dostajemy trochę akcji, ale później miałam wrażenie, że nic się nie dzieje. Wątek miłosny jakiś taki mdły. Minęło już trochę czasu od przeczytania tej historii, a ja nie zapamiętałam dobrze żadnego z chłopaków. A piszę tak, bo sama nie jestem pewna, czy to był trójkąt miłosny, czy nie. W dodatku Adelice tak niesamowicie mnie irytowała, że miałam ochotę rzucić książkę w kąt. Zachowywała się jak rozkapryszone dziecko, pyskowała do każdego. Trochę dziwne zachowanie, jak na kogoś, kto znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. 

Niemniej jednak, pomimo tych wszystkich wad, sięgnęłabym po kolejną część, gdyby została wydana. Powodem tej decyzji jest ciekawe zakończenie. Cała historia na sam koniec podążyła w takim kierunku, który na nowo mnie zaintrygował. 

Wszystko to sprawia, że miałam problem z oceną „Przędzy”. Zdaję sobie sprawę, że moja recenzja niezbyt zachęca do jej przeczytania. W dodatku nie rozumiem, dlaczego ktoś na okładce umieścił porównanie do „Igrzysk śmierci”. To najgorsze, co można uczynić. Moim zdaniem nie ma tu żadnego porównania. Ale myślę, że najlepiej samemu polegać na swojej intuicji i jednak sięgnąć po tę książkę. W końcu ile ludzi, tyle gustów. 


Moja ocena: 6/10
Share:

12 komentarzy:

  1. Już sam tytuł wydał mi się dziwny, a teraz ten cały świat i to tkanie? Chyba tym razem podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam dokładnie tak samo, chociaż ja mój egzemplarz czytałam już ze trzy lata temu. Oczekiwania wielkie, naprawdę, bo fabuła intrygująca, ale... książka bardzo mnie wynudziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, bo pomysł można było naprawdę genialnie zrealizować ;/

      Usuń
  3. Okładka bardzo wpada w oko, chociaż cała pozycja niestety mnie nie przekonuje. Jeśli znajdę w bibliotece, to wtedy z chęcią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety przed przeczytaniem miałam przeczucie, że będzie to bardzo dobra lektura :/

      Usuń
  4. Kurczę, miałam dużą ochotę na książkę, ale teraz to nie wiem, czy chcę ją czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, a może akurat przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  5. nie przeczytam, bo okładka również mnie nie zachęca ( i nie mam tu na myśli porównania do IŚ) :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie zachęciła, bo jest taka świecąca i metaliczna :D

      Usuń
  6. Okładka śliczna, natomiast recenzja - fakt, niezbyt zachęcająca :)


    O książkach - okiem Optymistki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się być szczera :) Może recenzja byłaby bardziej pozytywna, gdybym się tak nie zawiodła :)

      Usuń