10 kwietnia 2017

Twierdza Srebrna Góra


Hej! Na dzisiaj zaplanowałam w końcu post zdjęciowy. Wiem, że posty miały się ukazywać rzadko, ale po prostu mam za dużo pomysłów. Taka sama sytuacja była w grudniu i ta presja, którą sobie narzuciłam, przytłoczyła mnie za bardzo. Ale nie o tym miałam dzisiaj pisać. Muszę od razu zaznaczyć, że zdjęcia nie mają dużego waloru artystycznego. To bardziej relacja z podróży.

1 kwietnia wybrałam się na wycieczkę do Srebrnej Góry. Pogoda dopisywała, co widać na zdjęciach pod słońce i po niebieściutkim niebie. Ale do rzeczy. Twierdza w Srebrnej Górze to twierdza pruska, wybudowana w XVIII wieku. Jest największą twierdzą górską w Europie. Nie będę Was zarzucać zbytnio faktami historycznymi. Dla ciekawych polecam STRONĘ TWIERDZY. Tam poczytacie o ciekawszych rzeczach, niż ja bym tu wypisywała.

Samo wejście do twierdzy to małe wyzwanie dla osób o słabej kondycji. Trzeba wchodzić ok. kilometrową drogą pod górę i to pod dosyć dużym kątem. U mnie wszystkim po kilku dniach bolały nogi. Ja nie odczuwałam tego, bo regularnie jeżdżę na rowerze. Jak już wdrapiemy się na górę, to widzimy już mury i wejście:




Tutaj widoki na dziedziniec (do którego dochodzimy wejściem z pierwszego zdjęcia) i na donjon:




Na tych zdjęciach widzimy już donjon (czyli miejsce ostatecznej ochrony twierdzy w przypadku oblężenia) od środka:




Warto było się zmęczyć, wchodząc na sam szczyt twierdzy. W tym dniu była naprawdę dobra widoczność. Widoki po prostu oszałamiające! Obawiam się, że zdjęcia tego nie oddają... W każdym razie tutaj mam widok na mniejszą twierdzę, na którą nie wchodziliśmy bo nie mieliśmy już czasu:


A reszta zdjęć to już same widoki z góry. Widzimy tutaj mury, donjon i wszystko w promieniu wielu kilometrów :)











Zwiedzaliśmy też twierdzę w środku. Wykupiliśmy wycieczkę z przewodnikiem. Zobaczyliśmy studnię, która zasilała całą twierdzę oraz miejsca, gdzie żołnierze spali i jedli. Warto dodać, że temperatura w środku utrzymuje się na poziomie 5-8 stopni, a przy ogrzewaniu piecem wzrasta tylko o kilka stopni, więc to niezbyt przyjemne warunki do spania (jak to woli). Widzieliśmy też narzędzia tortur. Jak to w wojsku, panowała tam dyscyplina. Nawet za brak guzików przy mundurze dostawało się karę. Obejrzeliśmy także ocalałe rzeczy osobiste po żołnierzach, a także, na przykład kule armatnie i inne "drobiazgi". Na koniec pan przewodnik strzelał z pistoletu na proch i mogliśmy usłyszeć i poczuć na własnej skórze, jaki to huk, szczególnie w małym pomieszczeniu.

Cała wycieczka bardzo mi się podobała. Rzadko mam okazję gdzieś jeździć, więc nie wybrzydzam. Kiedyś było inaczej, ale to już przeszłość. Poza tym nigdy nie byłam typem człowieka, który wiecznie narzeka, raczej podróże mnie ekscytują. Mieszkam na Dolnym Śląsku, który jest przepiękny, a tak rzadko jeżdżę... W tej twierdzy byłam pierwszy raz w życiu. Mam nadzieję, że w końcu przyjdzie czas na wyjazdy. 

Warto dodać, że w czerwcu odbywa się tu zlot motocyklowy. Może uda mi się na niego wybrać :)


Share:

6 komentarzy:

  1. Muszę wybrać się tam na randkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne zdjęcia, wydaje mi się, że już tam byłam bo wygląda znajomo, ale ręki sobie uciąć nie dam. W każdym bądź razie chętnie bym się tam wybrała zwłaszcza w taką ładną pogodę ;) A jeżeli masz głowę pełną zdjęciowych pomysłów to nic tylko bez presji wstawiaj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ile by tego było! :D Zanudziłabym wszystkich na śmierć :D Mam nadzieję, że ten natłok pomysłów znowu mnie nie odrzuci... Jeszcze żeby czasu było więcej, to bym zdążyła wszystko publikować :)

      Usuń
  3. Ale piękne miejsce. A Twoje zdjęcia są fenomenalne :)

    OdpowiedzUsuń