4 maja 2017

"Bogini oceanu" - P. C. Cast



Panią P. C. Cast znam już z serii „Dom Nocy” o wampirach. Akurat tylko początkowe tomy tego cyklu przypadły mi do gustu, ale postanowiłam dać autorce jeszcze jedną szansę. Tym bardziej, że „Bogini oceanu” została napisana przez samą panią Cast, bez udziału jej córki. Liczyłam na to, że nie pojawią się tutaj takie pisane na siłę młodzieżowe dialogi, jak w „Domu Nocy”. Zapraszam na recenzję.

Główną bohaterką powieści jest dwudziestopięcioletnia Christine Canady, a więc postać nieco dojrzalsza (jeju, to znaczy, że ja też już powinnam być dojrzalsza?). Kobieta pracuje w amerykańskich siłach powietrznych, chociaż nie lubi latać. CC uważa, że potrzebuje magii w swoim życiu, dlatego w dniu swoich urodzin wypowiada magiczne zaklęcie. Kiedy musi lecieć do Arabii Saudyjskiej, jej samolot rozbija się nad oceanem. Christine udaje się przeżyć tę tragedię, ale budzi się w ciele syreny Undine. Na dziewczynę czają się jednak kolejne niebezpieczeństwa. Aby ją uratować, bogini Gaja, do której CC zwróciła się w swoim zaklęciu, przemienia ją w kobietę i wysyła na ląd, jednak w czasy średniowieczne.

Książka ma zarówno kilka plusów, jak i minusów. Może zacznę od tych słabszych stron. Przede wszystkim nie zżyłam się z żadnych bohaterów. Na szczęście wielu z nich pamiętam po takim czasie, a to dobrze. Po drugie, w książce zabrakło mi wartkiej akcji, co działa trochę na niekorzyść. Przez większość czasu niewiele się dzieje, ale muszę przyznać, że „Bogini oceanu” należy do książek, które pomimo braku scen pełnych napięcia czyta się dość przyjemnie. Także nie jest to też do końca taki minus. Autorka pisze prostym językiem, co ma także swoich zwolenników i przeciwników. Jednak styl pisania wydaje mi się lepszy, niż w „Domu Nocy”.

Do zalet książki w moim przypadku należy umiejscowienie akcji. Wiem, że wielu osób by to nie zachwyciło, ale ja lubię czasy średniowiecza. Może właśnie ten czas akcji sprawił, że książka w ogólnym rozrachunku mi się podobała. Ponadto główna bohaterka, chociaż na początku delikatnie mnie irytowała, później okazała się silną i odważną postacią. To prowadzi mnie do jeszcze jednej rzeczy, za którą uwielbiam tę książkę. Możecie mnie nazwać jakąś tam feministką, ale w ogóle mnie to nie obchodzi. Podoba mi się morał tej opowieści, który odnosi się do kobiet, a konkretnie do siły kobiecości. Podczas lektury można uwierzyć, że nie liczy się wygląd zewnętrzny (chociaż CC jest oszałamiająco piękną syreną), tylko to, co jest w środku. Może to brzmi banalnie, ale w dzisiejszych czasach chyba za często się o tym zapomina. Nie trzeba być idealnym pod względem fizycznym, aby czuć się wyjątkowo.

Chociaż „Bogini oceanu” nie powaliła mnie na kolana, to jednak cieszę się, że po nią sięgnęłam. Okazała się ciekawsza i bardziej dojrzała od cyklu „Dom Nocy”. Gdyby kolejne części serii zostały wydane po polsku, to też chętnie bym się z nimi zapoznała. 


Moja ocena: 7/10
Share:

11 komentarzy:

  1. Byłam pewna, że czytałam tą książkę, a tu proszę powietrzne siły? Nie, coś mi się pomyliło :D Aczkolwiek pamiętam, że miałam przeczytać, ale nie wiem co się stało. Cała seria Dom Nocy pamiętam, że nie była zła, ale szału nie było chociaż główna bohaterka w każdej kolejnej części coraz bardziej mnie irytowała, ale przecież nie o tych książkach dzisiaj piszesz. Co do tej to nie wiem czy sięgnę. Narazie mam za dużo już takich, które chce przeczytać więc chyba jednak odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam "Dom Nocy" jako nastolatka i te pierwsze tomy bardzo mi się podobały. Ale niestety z tomu na tom robiło się coraz gorzej...

      Usuń
  2. Jednak chyba stawiam na bardziej wymagające książki zarówno fabularnie jak i językowo ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to niestety niemożliwe, potrzebuję najczęściej się odstresować ;)

      Usuń
  3. Dawno temu ta autorka zraziła mnie do siebie Domem nocy i już raczej nie sięgnę po jej twórczość :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie spodziewałam się po książce za wiele już po opisie ;) może kiedyś przeczytam, właśnie tak jak piszesz, może być lepsza od poprzednich i choćby dla wizerunku pisarza warto po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj przeczytać, może akurat Ci się spodoba :)

      Usuń
  5. Pamiętam jaka byłam zafascynowana 'Domem Nocy', ale chyba odpuściłam po 7 tomie.. chciałabym kiedyś dokończyć tą serię i sprawdzić jak się zakończyła, ale jakoś nie mam weny kompletnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie z tomu na tom jest coraz gorzej. Sama na początku kupowałam kolejne części, ale serię dokończyłam, wypożyczając z biblioteki :/

      Usuń
  6. Początek mnie zainteresował, a potem jednak okazało się, że to nie książka dla mnie. Raz, że nie lubię skakać z wydarzeniami po "osi czasu", a dwa, że chyba bym się trochę nudziła

    OdpowiedzUsuń