8 maja 2017

"Księżniczka, łajdak i chłopak z Tatooine" - Alexandra Bracken

4 maja fani Gwiezdnych wojen obchodzili dzień swojej ulubionej sagi. Akurat szczęśliwie złożyło się, że wtedy byłam pogrążona w lekturze Księżniczki, łajdaka i chłopaka z Tatooine pióra Alexandry Bracken. Świetny sposób na spędzenie tego dnia! Dzisiaj mogę więc zaprosić Was na recenzję tej książki.





Gdy spotykacie innego fana Gwiezdnych wojen, zawsze pada to samo pytanie: kiedy pierwszy raz oglądałeś filmy?




Z Gwiezdnymi wojnami jest u mnie podobnie jak z Harry’m Potter’em. Mają dla mnie ogromną wartość sentymentalną. Zawsze, gdy przypomnę sobie lata 90-te, w moim oku kręci się łza. Mimo że nie było wtedy Internetu i komórek, najlepiej wspominam ten czas. Oczywiście filmy trzeba było nagrywać na kasety VHS. Do takich filmowych bohaterów, którzy stanowili wzór dla mojego dziecięcego ja, należeli Harrison Ford (za role w filmach Gwiezdne wojny i Indiana Jones) oraz Burt Reynolds (za rolę w filmie Mistrz kierownicy ucieka). Do tej pory to jedne z moich ulubionych filmów. Ale skupmy się na Gwiezdnych wojnach. Sama nie wiem, co mają w sobie takiego, ale mogę je oglądać zawsze i wszędzie. We wszystkich częściach znajduje się wiele wątków, które uwielbiam i nie chodzi tu tylko o sceny walki oraz świetne efekty specjalne. Bo właśnie to ta pierwsza trylogia ma szczególne miejsce w moim sercu, a nie została nagrana z rozmachem. Zwyczajnie nie było wtedy takich możliwości. Z kolei z tej trylogii chyba dla większości fanów największe znaczenie ma Nowa nadzieja, pewnie dlatego, że ogląda się ją zwykle jako pierwszą (przynajmniej ludzie w moim wieku tak robili, bo nie było jeszcze nowych części). Kiedy natknęłam się na Księżniczkę, łajdaka i chłopaka z Tatooine, wiedziałam już, że to lektura dla mnie. Przy okazji chciałam zapoznać się ze stylem pisania autorki. Teraz wiem, że to była dobra decyzja.


Zacznijmy od najbardziej powierzchownej rzeczy, jaką jest okładka. Jej estetyka przemawia do mnie, ponieważ często podoba mi się minimalizm. Poza tym wyeksponowana została księżniczka Leia, którą po prostu uwielbiam (zaraz za Hanem Solo i Anakinem Skywalkerem). Oprócz księżniczki widzimy jeszcze małe postacie kapitana Solo i Luke’a. Natomiast w środku znajduje się miła niespodzianka - bardzo ładne ilustracje, zarówno kolorowe, dotyczące poszczególnych bohaterów, jak i czarno białe. Ich autorami są Ralph McQuarrie i Joe Johnston.

Książka przedstawia wydarzenia z Nowej nadziei i to w sposób niezbyt odbiegający od scenariusza filmu. Trochę szkoda, bo znając film na pamięć, wiedziałam, co się za chwilę zdarzy i to odbierało radość z lektury. Na szczęście autorka wpadła na pomysł, aby przedstawić historię z perspektywy trójki tytułowych bohaterów. Taki zabieg stanowi dla mnie cenne uzupełnienie filmu, ponieważ mogłam lepiej odczuwać emocje poszczególnych bohaterów, a przede wszystkim poznać ich z innej strony. W filmie nie wszystko może zostać ukazane. Co innego w książce, która skupia się na większej liczbie szczegółów. 


Na początek poznajemy senator Leię Organę, księżniczkę z planety Alderaan. Leia współpracuje z Rebelią i podczas bardzo ważnej misji zostaje złapana przez wrogie siły Imperium. Dziewczyna całe życie jest przygotowywana do roli królowej, ale ryzykując życie, chce udowodnić, że wszyscy niesłusznie biorą ją za głupiutką księżniczkę. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jaką wielką odwagą musi się wykazać księżniczka. Chociaż bardzo się boi, nie może tego po sobie pokazać. Posiada bardzo silny charakter i cięty język, co mi osobiście imponuje. Uwielbiam czytać o silnych postaciach kobiecych.

Kolejnym bohaterem jest Han Solo, kapitan Sokoła Millennium i szmugler, który ostatnio popadł w długi. Właśnie z tego powodu przyjmuje dobrze płatne, ale i niebezpieczne zlecenie. Chyba sam się nie spodziewa, jaką przejdzie przemianę. Chociaż pewnie trudno byłoby mu się przyznać, że przyjaźń i lojalność są ważniejsze od pieniędzy.

Ostatni jest Luke Skywalker. Wychowany na planecie Tatooine, na farmie wilgoci u swojego wujostwa. Jego rodzice nie żyją, ale ojciec podobno był rycerzem Jedi. Luke także zostaje wplątany w wojnę między Rebelią a Imperium. Przypomina on trochę Leię, ponieważ pragnie udowodnić, że zwykły chłopak z farmy też potrafi świetnie walczyć i pilotować statek. A przede wszystkim, że może zostać bohaterem. 



Księżniczka, łajdak i chłopak z Tatooine to bardzo dobra pozycja dla fanów Gwiezdnych wojen. Książka jest bardzo ładnie wydana i dobrze napisana. Z pewnością sięgnę po inne powieści pani Bracken. I tym razem powstrzymam się od wystawiania oceny. Na pewno nie byłaby obiektywna.
Share:

6 komentarzy:

  1. Ja fanką nie jestem bo zwyczajnie nigdy nie oglądałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała kiedyś okazję, to zachęcam do obejrzenia ;)

      Usuń
  2. Wstyd się przyznać, ale kompletnie nie znam Gwiezdnych wojen, nie widziałam filmów i nic nie czytałam :O Mam jednak w planach zapoznać się z tym światem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To super, oby Ci sie spodobało ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie świat "Gwiezdnych wojen" to dosyć świeży obraz. Całe życie się wzbraniałam, kiedyś widziałam urywek i stwierdziłam, że to nie dla mnie. Jednak w moim otoczeniu pojawiło się trochę fanatyków: przyjaciel i później chłopak. Przez tego drugiego zostałam poniekąd zmuszona do oglądania i ... ojej!
    Choć na zawsze pozostanę dzieckiem Władcy Pierścieni to Star Wars ma stałe miejsce w moim sercu. wielu ludziom wydaje się, że to tylko efekty specjalne i to wszystko, a tu mamy tak fantastyczną fabułę, tyle ciekawych wątków. Ba! ja nawet łzę uroniłam przy VI epizodzie ;)
    Dlatego też muszę mieć tę pozycję na uwadze! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, cały fenomen tych filmów to nie tylko efekty specjalne :) Też chciałam właśnie to podkreślić ;) Mogłabym się zachwycać i zachwycać :D

      Usuń